poniedziałek, 23 lipca 2012

Chapter II- " Party Hard?"

"– Gdzie ona jest? Nie tam – nie w niebie – i nie w piekle – więc gdzie? Powiedziałaś, że nic cię nie obchodzą moje cierpienia. Więc modlę się o jedno – i będę to powtarzał, póki mi język nie zesztywnieje – Catherine Earnshaw, obyś nie zaznała spoczynku, jak długo ja żyję! Powiedziałaś, że cię zabiłem – więc mnie nawiedzaj! Wszak ofiary prześladują swych zabójców. Wiem, że duchy zstępowały niegdyś na ziemię. Bądź ze mną zawsze – w jakiej chcesz postaci – doprowadź mnie do obłędu! Tylko nie zostawiaj mnie w tej otchłani, gdzie cię nie mogę znaleźć! Och, Boże! Tego się nie da wypowiedzieć! Nie mogę żyć bez mego życia! Nie mogę żyć bez mojej duszy!" 
( fragment powieści Emily Jane Brontë - "Wichrowe Wzgórza)

 -Ty chyba sobie żartujesz!! Za godzinę wychodzimy na imprezę, a ty czytasz książkę?! Dziewczyno jesteś w Saint- Tropez na wakacjach, a zajmujesz się jakimś starym romansidłem! Nie rozumiem cię, jesteś pojebana... - wykrzykiwała Cath- Za pół godziny masz być już gotowa do wyjścia i zjawić się u mnie- oznajmiła głosem nie znającym sprzeciwu i opuściła mój apartament. Westchnęłam ciężko, odkładając paradoksalnie jedną z najpiękniejszych historii o miłości. Nazwijcie mnie głupią, ale uwielbiam to 'stare romansidło', pokazuje ono prawdziwe oblicze miłości, uświadamia że choć to uczucie bardzo mocne i niesamowite, to prowadzi tylko i wyłącznie do cierpienia, które nas niszczy. Dlatego ja, zawsze będę singielką i nigdy się nie zakocham. Bo po co cierpieć? Skoro można być szczęśliwym, niezależnym singlem?
Westchnęłam po raz drugi od kilku chwil i podeszłam do wielkiej trzy drzwiowej szafy, w celu znalezienia jakiejś kreacji na dzisiejszy wieczór. Nie miałam ochoty iść na imprezę w dodatku z 'wiecznie uśmiechniętą' Danielle i tymi ciołkami z zespołu. Myślałam, że będę bawić się w najlepsze z Cathy i Alex'em, a nie z młodymi, snobistycznymi 'gwiazdkami' show biznesu. Po prostu nie tak wyobrażałam sobie dzisiejszy wieczór. - W co by się tu ubrać..?- zastanawiałam się na głos, przeglądając ubrania w szafie. W końcu trafiłam na odpowiedni  zestaw, po czym zabrałam go ze sobą do łazienki. Po odświeżającej kąpieli, założyłam ubrania i zajęłam się 'upiększaniem' swojej twarzy. W moim makijażu postawiłam jak zawsze na naturalność, wytuszowałam lekko rzęsy i zrobiłam cieniutkie kreski eyelinerem nadając mojemu spojrzeniu 'koci charakter'. Nic więcej nie musiałam robić, moja cera nie posiadała żadnych niedoskonałości, więc nie musiałam nakładać tony pudru oraz innych mazideł na policzki i inne części twarzy.
- Jeszcze tylko błyszczyk i Voilà, Fleur wyglądasz znośnie-powiedziałam do swojego odbicia, po czym z lekkim uśmiechem wyszłam z łazienki. Zapakowałam swojego iphon'a do torebki i udałam się do apartamentu Catherine.
- Jestem- oznajmiłam wchodząc bez pukania- Chodź zapnę ci- powiedziałam, gdy zobaczyłam jak moja przyjaciółka siłuje się z zapięciem sukienki. Podeszłam do niej i jednym ruchem pomogłam jej z 'wrednym' zamkiem błyskawicznym.
- Dzięki- odparła z uśmiechem, poprawiając swoje długie blond włosy, które rozpuściła układając w lekkie fale. Po chwili do pokoju wparował roześmiany Alex.
- I jak ladies gotowe na party hard?- zapytał lustrując nas wzrokiem- No muszę powiedzieć, że postarałyście się i wyglądacie zjawiskowo- odparł ze śmiechem- Ale i tak to ja wyglądam najlepiej- dodał trzepotając rzęsami jak mała dziewczynka, za co oberwał poduszką od Cath.
- Au!- jęknął- Chcesz mi popsuć fryz, jak ja wyrwę jakąś panienkę z szopą na głowie...?
- Dobra, skończcie błaznować. Wychodzimy- przerwałam ich wygłupy otwierając drzwi od apartamentu, a oni posłusznie z niego wyszli. Po chwili byliśmy w holu, gdzie czekała na nas Danielle z bandą oszołomów z One Direction i ich panienkami. 
- Chłopaki i dziewczyny to Fleur, moja siostra- powiedziała Dan obejmując mnie przy tym ramieniem- A to Alex i Catherine jej przyjaciele- pomachałam lekko do 'oszołomów', wymuszając się przy tym na uśmiech.
- Miło poznać- odparł chłopak o niesamowicie ciemnych oczach. Był bardzo przystojny, i nie powiem był w moim guście. Miał ciemną karnację oraz kruczoczarne włosy postawione na żel- Jestem Zayn- uścisnął moją drobną, bladą dłoń- A to Perrie moja dziewczyna- dodał z uśmiechem, a ja przeniosłam wzrok na niewysoką blondynkę o lekkich rysach twarzy. Szkoda ma dziewczynę, czyli nie będę mogła zrobić z niego swojej zabawki na okres wakacyjny...
-Cześć- przywitałam się, uśmiechając się przy tym fałszywie. 
- Och Fleur znów los krzyżuje nam drogi- powiedział chłopak, którego poznałam rankiem w recepcji. Ujął mą dłoń składając na niej lekki pocałunek. Na co cały zespół zrobił 'Uuuuu'. Poczułam jak na moje policzki wstępują szkarłatne rumieńce, nie lubiłam takich sytuacji. 
- My się już znamy młoda- odparł Liam przytulając mnie lekko na powitanie. Nie wiem czemu, ale choć nie przepadałam za Dan, to jej chłopaka bardzo lubiłam. Dobrze się z nim dogadywałam, będąc na świętach u swojego ojca i jego rodziny. Nie to, że chciałam mieć go za, że tak powiem partnera. Po prostu zachowywał się w stosunku do mnie jak starszy brat, co wcale mi nie przeszkadzało. 
Po zapoznaniu się z Niall'em, i Eleanor, która okazała się damską wersją swojego chłopaka Louisa, ruszyliśmy w stronę clubu. Postanowiliśmy, że nie będziemy jechać samochodami, bo ciężko było nam znaleźć w naszej grupie kretyna, który zgodzi się nie wziąć do ust alkoholu przez całą noc, by spitą, półprzytomną  resztę rankiem dowieźć do hotelu. Po drodze rozmawialiśmy na różne tematy poznając się nawzajem. To znaczy ja bardziej byłam słuchaczem, całą drogę szłam cicho, odpowiadając jedynie na zadane mi pytania. Na dodatek musiałam znosić nędzne podrywy Styles'a, który nie dawał mi spokoju, choć ignorowałam go na najmożliwsze sposoby.  
Do clubu dostaliśmy się szybko, nie musieliśmy stać w kolejce, gdyż jak większość hoteli w tej miejscowości to i ten lokal należał do ojca Catherine. W pubie było dosyć ciemno, jedynym źródłem światła były kolorowe lampy porozmieszczane na ściankach, które nadawały miejscu tajemniczości i pewnego rodzaju intymności dla par, odważających się na coś więcej niż zwykły niewinny taniec
Pierwsze co zrobiłam to zostawiłam swoich kompanów i podeszłam do baru, po czym zamówiłam sobie drinka o nazwie " Ścięty Bonetti" Wypiłam go w dosyć szybkim tempie co było sporym błędem, gdyż od razu poczułam jak szumi mi w głowie. Zignorowałam jednak to uczucie i z uśmiechem ruszyłam na parkiet, wchodząc w plątaninę ludzkich ciał. Po chwili samotnego tańca, poczułam na swoich biodrach czyjeś dłonie, odwróciłam się by zobaczyć, kto odważył się na ten ruch i stanęłam twarzą w twarz z uśmiechniętym Harry'm. Nie powiem wyglądał uroczo, gdy się uśmiechał, gdyż na jego twarzy pojawiały się słodkie dołeczki. Bez żadnego skrępowania zarzuciłam ręce na jego szyje, a on przyciągnął mnie do siebie bliżej mocniej trzymając mnie w pasie. Ocieraliśmy się o siebie ciałami, a on od czasu do czasu muskał ustami moja szyję. Nie przeszkadzało mi to, byliśmy przecież na imprezie. Nie ja pierwsza i ostatnia tańczyłam w ten sposób z jakimś chłopakiem na dyskotece. To przecież całkowicie normalne.
- Teraz jesteś moja- szepnął mi do ucha, a ja poczułam jak po moim ciele przebiega przyjemny dreszcz.
- Jesteś pewny Styles?- zapytałam unosząc jedną brew ku górze i spojrzałam w jego lśniące, zielone oczy. 
- Oczywiście- odparł z łobuzerskim uśmiechem.
  - To się grubo mylisz..- wyrwałam się z jego objęć i zaczęłam tańczyć z zupełnie obcym mi chłopakiem, któremu najwyraźniej to nie przeszkadzało, gdyż objął mnie znacznie mocniej. Ja jednak i temu ' Romeo' uciekłam, ponieważ poczułam lekkie pragnienie. Udałam się do baru by wypić kolejnego drinka.
Siedziałam przy barze powoli sącząc swój trunek i flirtując z przystojnym barmanem. Zrobiło mi się duszno, więc postanowiłam wyjść na taras, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Gdy byłam na zewnątrz uderzyło we mnie świeże, nocne powietrze, którego tak bardzo było mi potrzeba. Opierając się o żelazne barierki, patrzyłam na piękne gwiazdy, świecące na ciemno niebieskim firmamencie. Po chwili poczułam czyjeś dłonie na moich pośladkach. 
- Hej mała zabawmy się...- zamruczał mi ktoś do ucha, a mnie lekko zemdliło od ostrej woni alkoholu. Odwróciłam się i odepchnęłam nieznajomego, nie miałam ochoty na jakieś ekscesy z upitym, obcym mężczyzną.
- Za wysokie progi na twoje nogi- odparłam tylko i skierowałam się do stronę wejścia do sali, jednak  nie było mi to dane, gdyż natręt złapał mnie za rękę przygważdżając swoim cielskiem do ściany budynku.
- Maleńka nie opieraj się, widzę że tego chcesz- powiedział składając pocałunki na mojej szyi, swoje ręce natomiast włożył pod moją koszulę, jeżdżąc nimi po moim ciele. 
- Zostaw mnie!- krzyknęłam przerażona i zaczęłam się wyrywać, lecz nie miałam tyle siły by odepchnąć napastnika. 
- Nie wiesz łajdaku, że nie robi się czegoś wbrew czyjejś woli?!- usłyszałam ciepły męski głos, który na pewno nie należał do napalonego gbura, który się do mnie dobierał. Po chwili mój potencjalny gwałciciel bił się z jakimś chłopakiem, lecz po kilku mocniejszych uderzeniach leżał na podłodze łapiąc się kurczowo na zmianę za brzuch i nos. Spojrzałam cała roztrzęsiona na mojego wybawiciela, którym okazał się Zayn.
- Nic ci nie jest?-zapytał podchodząc do mnie bliżej, dopiero teraz zobaczyłam, że jest ranny. Miał rozciętą wargę, a z nosa lała mu się krew.
- N- Nie- wyjąkałam po czym drżącymi z emocji dłońmi wyciągnęłam z torebki chusteczki higieniczne i jedną z nich przyłożyłam do ust Malika- Jesteś ranny- wyszeptałam starając się nie rozpłakać. To był najgorszy wieczór w moim życiu. 
- Przeżyję...
- Trzeba to opatrzyć..- przerwałam mu- Dziękuję... dziękuję gdyby nie ty..- zagryzłam dolną wargę, czując jak po moich policzkach spływały pojedyncze łzy. 
- Ciii. Wszystko okey- powiedział chłopak i przytulił mnie do siebie lekko- Chodź poszukamy Perrie, muszę udać się do hotelu. Kiwnęłam głową na znak, że się  znim zgadzam, chwilę potem byliśmy na sali wśród tańczących ludzi. Rozglądałam się dookoła, lecz nigdzie nie widziałam blondynki. Tak jakby rozpłynęła się w powietrzu. 
-Alex widziałeś gdzieś Perrie?-zapytałam przyjaciela, który tańczył z jakąś drobną szatynką.
- Nie- odparł tylko. 
Westchnęłam ciężko szukając wzrokiem Perrie bądź Zayn'a, Mulata odszukałam jednak szybciej. Stał obok drzwi rozglądając się dookoła, gdy dostrzegł, że mu się przyglądał zawołał mnie ruchem ręki. 
- Co jest? Nie znalazłeś jej?- zapytałam podchodząc do niego.
- Dan mówiła, że chyba poszła do łazienki z Catherine i Eleanor. Nie mam zamiaru na nią czekać, coraz bardziej boli mnie głowa. A Perrie jest tu bezpieczna w końcu są chłopaki z zespołu i nie pozwolą zrobić jej krzywdy- powiedział lekko się uśmiechając.
- Jeśli pozwolisz pójdę z tobą, pomogę opatrzyć ci ranę. Tylko tak mogę się odwdzięczyć za to, że stanąłeś w mojej obronie. Po za tym nie mam ochoty na dalsze balangowanie chcę znaleźć się już w swoim pokoju i pójść spać- odparłam z lekkim grymasem. 
~***~
Droga powrotna minęła nam szybko, choć przeważała w niej krępująca cisza. Nie za bardzo wiedziałam o czym mam z Malikiem rozmawiać, po za tym on też jakoś się do tego nie palił. 
- Który numer pokoju?- zapytałam chłopaka, gdy byliśmy już w hotelu. 
- 304-odparł cicho zatrzymując się przy odpowiednich drzwiach. Weszliśmy do środka, a pierwsze co usłyszeliśmy to czyjeś e... jęki? Wymieniliśmy się spojrzeniami po czym poszliśmy za dziwnymi odgłosami. To co zobaczyliśmy totalnie nas zamurowało. Jakiś obcy chłopak kochał się z Perrie na kanapie. Spojrzałam na Zayn'a, który rzucił się z pięściami na nieznajomego. Edwards zaczęła krzyczeć i okrywać się jakimś kocem, gdyż była naga. Następnie z piskiem uciekła do łazienki zamykając się w niej. 
- Grunt to odwaga- powiedziałam sama do siebie, po czym zaczęłam odciągać Mulata od kochanka Perrie. Efektem było to, że oberwałam w twarz od gołego faceta. Syknęłam z bólu łapiąc się za policzek, który parzył żywym ogniem. 
- Wynoś się stąd- krzyczał wściekły Zayn, po czym wyrzucił go na zewnątrz- Przepraszam, przepraszam za to wszystko - powiedział ciężko oddychając i podszedł do mnie. W jego oczach lśniły łzy, było mi go strasznie szkoda. Widział jak jego dziewczyna go zdradza, na dodatek miał na sumieniu to, że i ja byłam tego wszystkiego świadkiem. 
- Dobra, daj spokój- powiedziałam- Per uciekła do łazienki- dodałam, po czym przytuliłam go lekko i opuściłam jego pokój. Nie miałam zamiaru tam dalej tkwić, po pierwsze to nie był mój interes, po drugie policzek palił mnie niemiłosiernie, po trzecie za dużo emocji jak na jeden wieczór. 
Będąc w swoim apartamencie wzięłam prysznic i przebrałam się w ciuchy do spania. Wzięłam lód z lodówki, okładając nim sobie obtłuczone miejsce i położyłam się na swoim łóżku. 
- Co ta miłość robi z człowiekiem- powiedziałam sama do siebie wspominając akcję z Zaynem i Perrie. 



Rozdział drugi trochę dłuższy niż poprzedni, mam nadzieję, że to wam nie przeszkadza. 
Stwierdziłam, iż nie umiem niczego dobrze opisać. Pomysł może i dobry miałam na ten rozdział, ale nieumiejętnie to wszystko opisałam, tak że wieje nudą ;/ No, ale trudno, jest jak jest. 
Dziękuję za 19 komentarzy i 14 obserwatorów. Niesamowicie cieszy mnie fakt, że ktoś jednak czyta te nędzne wypociny xD

Dziś 23 lipca święto naszych kochanych chłopaków!♥
Więc STO LAT STO LAT :)


20 komentarzy:

  1. masz wyczucie, dobrze piszesz ; )) troszkę źle czytało mi się o Perrie w takiej sytuacji, bo ją lubię, ale cóż, wciągnęłam się w to ; )

    ja dopiero się rozkręcam, mam 3 rozdziały, zachęcam wszystkim do czytania i komentowania, mogę odwdzięczyć się komentarzem jeśli podacie link. ; ))

    http://lucyhls-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie akurat cieszy fakt, że rozdział jest dłuższy, nie miałabym nic przeciwko, jeśli kolejne też by takie były ;D Więc tak, czytałam z zapartym tchem, ale potem doszły jeszcze emocje przy akcji z Perrie to i paznokcie ucierpiały. Nigdy nie obgryzałam, a teraz proszę, zapłacisz za manicure XD Według mnie całkiem dobrze poradziłaś sobie z opisami. Styles się zaleca, może coś z tego będzie? :D Kończę, bo już piszę bzdury, haha ;3

    Dziękuję za opinię pod moim rozdziałem ♥
    Tak, przez przypadek Stella się znalazła w mieści miłości ;D

    http://skip-the-sky.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. "Za wysokie progi na twoje nogi" - nie no, uśmiałam się :D
    Świetnie piszesz, podoba mi się charakter głównej bohaterki, sama lubię wichrowe wzgórza <3
    Ogólnie pomysł extra - wszystkie linki, cytat na początku rozdziału - jestem oczarowana.
    Wpadać będę już chyba zawsze :D
    Pozdrawiam xxx
    http://one-direction-and-ammie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Wieje nudą? No nie żartuj sobie! :)
    Świetny rozdział, do tego taki dłuższy ; )
    Czyżby coś miało być między Fleur a Zaynem? ;P
    Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział ; >
    Ola. ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. BOŻE !masz talent dziewczyno !
    Czekam na następny.
    Zapraszam do mnie, nowy rozdział : http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Żartujesz chyba... wszystko jest świetne!! Wcale nie wieje nudą! Ten rozdział jest świetny ^^
    Czekam na kolejny i zapraszam do siebie drop-of-hope.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Noooo jakiż ten Malik był w tym rozdziale waleczny! Ciągle by się tylko bił :)))

    [http://dont-wake-me-up-story.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  8. zapraszamy do nas na 3rozdział na http://loveismagiccc.blogspot.com/ -Holly ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam twój blog! Czytam go od jakiegoś czasu i nie mogę się oderwać, serio!

    Zajrzyj na mój blog, mam prośbę: sprawdź, czy cię zainteresuje i daj mi znać!
    Chyba się staram.. :)
    www.ho-run.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. No nie nazwałabym tego raczej 'nędznymi wypocinami'. Pomysł super, wykonanie też dobre - nic dodać, nic ująć po prostu ;) Szkoda mi Zayna. Nie rozumiem Perrie - za grosz odwagi, szacunku i wszystkiego innego co tylko przychodzi mi na myśl. Aha, czyli oficjalnie Malik jest wolny i nic nie stoi na przeszkodzi głównej bohaterce, by uczyniła go swoją 'wakacyjną zabawką'. Cóż, może i na razie nie wierzy w miłość, ale te wakacje zapewne jeszcze wszystko zmienią. Czekam na nowy rozdział :) Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo weny, xx! C:

    OdpowiedzUsuń
  11. No muszę powiedzieć,że cieszę się,że tu trafiłam. Przypadkiem,bo przypadkiem,ale trafiłam. Co mogę powiedzieć? Podoba mi się twój styl pisania i charakter głównej bohaterki,choć może za bardzo sceptycznie nastawiona jest do Dan,ale coś mi mówi,że coś się zmieni,że ją polubi ;D Jak szukali Perrie to właśnie tak mi przeszło przez myśl,że mogła"kogoś poznać",nie wiem skąd mi się to wzięło tak jakoś. Tak więc,czekam na następny,i nie mam pojęcia z kim mogłaby być Fleur,w sumie Styles się do niej przystawiał,ale ... Zresztą nieważne ;P

    [i-am-not-perfect-but-who-is.blogspot.com]
    [never-give-up-the-dream.blogspot.com]
    Zapraszam do mnie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak samo, myślałam, że będzie z kimś w łazience :D rozdział bardzo mi się podoba, nie jest nudny :)

      Usuń
  12. Fajne, podoba mi się twój styl pisania bo nie ma powtórzeń. Wszystko ładne, dobre. Szablon również okej.
    zapraszam do mnie : http://without-you-baby.blogspot.com/
    mogłabyś ocenić mój blog ? szukam nowych czytelników, więc zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wcale nie jest taki tragiczny! mi się podoba i z chęcią go czytałam i tak się wciągnęłam, że nie mogę doczekać się kolejnego;p
    Jakbyś mogła to informuj mnie o nowych rozdziałach;)A jak znajdziesz czas to zapraszam też do siebie;p

    http://urealizbe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. mi się podoba ten rozdział, na prawde bardzo ciekawy i wciągający :)
    zapraszamy do nas na 4rozdział na http://loveismagiccc.blogspot.com/ -Holly<3

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie nowy rozdział, jeśli masz ochotę i chwilę czasu- zapraszam ;D http://skip-the-sky.blogspot.com/

    A ty kiedy planujesz coś nowego? ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapraszam do nas na 5rozdział na http://loveismagiccc.blogspot.com/ -Naomi;d

    OdpowiedzUsuń
  17. Słabo?! Co ty dziewczyno gadasz! Ten rozdział wcale nie był nudny - był wspaniały. Wszystko dobrze opisane, nie dostrzegłam żednego błędy. Ciekawa akcja... czego chcieć więcej? Naprawdę rozdział fenomenalny i jeśli myślisz inaczej chyba nie masz wogle wiary w siebie iu w swoje umięjętności, które są naprawdę ogromne. Z niecierpliwością czekam na następny. A co do długości, to taka jest dobra... mogła by być jeszcze dłuższa, bo tak dobrze się czyta, tak to wciąga, że mogłabym to czytać dniami i nocami, no ale cóż... Pozdrawiam,

    http://beginning-of-the-endd.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nowy rozdział gdybyś była zaciekawiona :)
      http://beginning-of-the-endd.blogspot.com/

      Usuń
  18. Nie wiem czy jeszcze tu zaglądasz. Jeśli tak to informuję Cię iż zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Award, szczegóły u mnie:
    http://only-one-love-one-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń